Boho sesja na klifach Irlandii, fotograf Anna Kubisiak

Sesja narzeczeńska, dlaczego warto wziąć w niej udział?

Jeśli rozważacie udział w sesji narzeczeńskiej, to zdecydowanie popieram ten pomysł! I nie dlatego, że jestem fotografem i najzwyczajniej w świecie uwielbiam je fotografować. 🙂
Dzisiaj przychodzę do Was z informacjami, dlaczego to jest taki dobry pomysł.

Sesja narzeczeńska na luzie

We wstępie tego artykułu, chciałbym wspomnieć, jak u mnie wyglądają takie spotkania. Można by przypuszczać, że nie różnią się od tych poślubnych. A jednak! Parom, które przychodzą do mnie na sesję, zawsze tłumaczę, że mają nastawić się na fotograficzny spacer. Wspólnie wybieramy miejsce i razem wyruszamy na wycieczkę. Dużo rozmawiam z parami, żeby lepiej ich poznać i rozluźnić. Łapię momenty, przelotne uśmiech. Podpowiadam, jak przytulić tę drugą osobę, ale nie ustawiam modeli. Jest naturalnie, bez pozowania i krępujących stylizacji.

Zaprzyjaźnisz się z aparatem

Sesja to możliwość, aby przyzwyczaić się do mojej obecności i widoku aparatu. Poznacie wybranego fotografa i zobaczycie, że to Wasz sprzymierzeniec tego dnia 😀 (a jeśli nie to, macie szansę go zmienić:P). To wszystko ma zapewnić brak zawału, kiedy wejdzie Wasz paparazzo. Z doświadczenia wiem, że kiedy pojawiam się podczas przygotowań, a nie było wcześniej sesji narzeczeńskiej, niektórym parom zajmuje trochę więcej czasu aby poczuć się swobodnie, a przecież zależny nam na radości i naturalności, a nie nerwowym zastanawianiu się jak ustawić się przed aparatem.

Wasz wspólny czas

A gdyby potraktować sesję narzeczeńską nie jak obowiązek, a czas spędzony z ukochaną osobą? Podczas intensywnych przygotowań do ślubu, ten spacer może się okazać bardzo potrzebny. Bo przecież nie jesteście ze sobą tylko po to, by organizować ślub! Wrócicie do wspomnień z czasów poznawania się, a może i odkryjecie coś na nowo? Dacie sobie szansę na starą, a jednak nową radość ze spędzania wspólnie czasu
Tak mi jeszcze przyszło do głowy pytanie: kiedy ostatni raz tak na 100% spędzaliście czas razem? Czy to nie wygląda tak, że niby jesteście razem, a patrzycie w telefon, telewizor, komputer, książkę, albo rozmawiacie na temat obowiązków? Sesja to szansa na to, by po prostu być razem. A fotograf jest po to, aby te chwile uwiecznić.:)

Zdjęcia z sesji na Waszym ślubie

Zdjęcia z sesji nie muszą trafiać do szuflady :). Co powiecie na pomysł, aby zrobić z nich pokaz slajdów, albo wykorzystać je do stworzenia wystroju sali? Można również umieścić je na zaproszeniach ślubnych bądź wręczyć jako podziękowanie rodzicom. Jest wiele możliwości użycia Waszych fotografii.

Szalone pomysły na zdjęcia

Wiele par rezygnuje z sesji narzeczeńskiej na rzecz sesji po ślubnej. Jednak sesja poślubna rządzi się swoimi prawami. Elegancki garnitur i wytworna suknia, często nie pozwalają zrealizować wszystkich pomysłów. Jest bardziej romantycznie, elegancko i statycznie, nawet jeżeli ślub był w luźnym klimacie boho ;). Na sesji narzeczeńskiej możemy poszaleć i sfotografować Wasze hobby. Razem morsujecie? Super, na koniec sesji na plaży wejdziecie do wody. Waszym oczkiem w głowie jest Wasz zwierzak? Ekstra, zrobimy z nim sesję. Wspinacie się na skałkach? Ok, to będzie wyjątkowo ciekawa sesja, dla najlepszych ujęć będę się wspinać razem z Wami. :). A gdyby zrobić ją u Was w domu jak leniuchujecie na kanapie i gracie w PlayStation? Sesja narzeczeńska jest po to, aby nie kreować Was od nowa, ale aby pokazać, jacy jesteście super. Prawda, że miło?

Ahoj, przygodo!

Jeśli lubicie przygodę i odkrywanie nowych miejsc, to zostawicie wybór miejsca fotografowi. Może okazać się, że zabierze Was do magicznej krainy, której nie znaliście, a mieszkacie w bliskiej okolicy. A jeśli to jeszcze dla Was za mało i chcecie mieć spektakularne zdjęcia i przeżyć coś niesamowitego to, na taką sesję narzeczeńską wybrać się zagranicę, albo z gór wybrać się nad morze, albo odwrotnie! Wszystko jest możliwe, ogranicza nas tylko wyobraźnia.

Kilka inspirujących sesje narzeczeńskich:
Marta i Damian – ukryta plaża we Władysławowie.
Monika i Piotr – w Sopocie też jest pięknie.
Ewelina i Darek – odkrywając Sobieszewo.
Milena i Alberto – irlandzkie szaleństwo!